Suzuki Swift Aero 1.2 VVT 94 KM – nasz test

Czwarta generacja Swifta weszła na rynek w 2010 roku i od poprzednika dużo się nie różni. Początkowo mało ich było na polskich drogach, lecz ostatnio dość często możemy je spotkać i to nie z powodu bycia „elką” w kilku województwach. Jaki jest więc sukces nowego Swifta?

Suzuki to marka, którą zna każdy. Oprócz małych samochodów produkuje SUV-y, bardzo dobre motocykle oraz łodzie. Pozycja marki jest nadal niższa od Subaru, Hondy czy Toyoty, lecz w Polsce coraz częściej klienci wybierają właśnie tego producenta.

Do testu trafiła do nas najpopularniejsza propozycja marki jaką jest Swift. Auto jest z nami już od 1983 roku i przez te kilkanaście lat powstały cztery generacje japońskiego malucha. Na drogach bardzo często możemy spotkać to auto, a ostatnio upodobały go sobie również WORD-y.

Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, to trzecia generacja była bardzo ładna, szczególnie w wersji Sport. W nowej zmieniono przedni pas, tylne lampy i atrapę chłodnicy, a zmiany są bardziej kosmetyczne niż radykalne jak w przypadku wcześniejszych odmian. Można nawet powiedzieć, że jest to bardziej facelifting niż nowa generacja, lecz Japończycy zbudowali auto całkowicie od początku.

Testowany egzemplarz został dodatkowo wyposażony w pakiet stylistyczny Aero, który kosztuje 1500 zł, dzięki czemu auto wyposażone jest w m.in. spoiler na dachu oraz przyciemnione tylne szyby. Całość prezentuje się tutaj nadzwyczaj dobrze i rasowo, przypominając nieco wersję Sport.

W środku króluje prostota. Mamy tutaj klasyczne ciemne wnętrze, które jest przyjazne oku. Dzięki czerwonej nitce na kierownicy i na mieszku dźwigni zmiany biegów całość wygląda nawet elegancko. Wyposażenie samochodu jest już raczej przeciętne. Jak już w każdym aucie mamy klimatyzację, tutaj manualną, a aby umilić nam stanie w korkach mamy radio z prostym z lat 90. wyświetlaczem oraz portem USB umiejscowionym w dolnej części deski. Nie znajdziemy tutaj nawigacji, kamery cofania czy innych popularnych gadżetów.

Producent zagwarantował natomiast czujniki parkowania z tyłu, które są bardzo mało użyteczne. Początkowo nawet nie zauważyłem małego wyświetlacza nad tylną szybą pozujący odległość i sugerowałem się jedynie pikaniem, gdy zbliżałem się do przeszkody. System działa przeciętnie i zalatuje tanią chińszczyzną oferowaną na aukcjach internetowych.

Wracając do środka, wielu producentów lubi korzystać z przestrzeni jaką jest tunel środkowy. Często znajdziemy tam przyciski od radia, wyłącznik kontroli trakcji czy przycisk „eco”. Projektanci Suzuki nie postarali się i tutaj nie ma nic. Jedynie gałka do zmiany biegów, co jest oczywiste, lecz spokojnie można by tą przestrzeń wykorzystać bardziej efektownie. Skoro już o tym mowa, to bardzo by się przydał podłokietnik między fotelami, lecz niestety nie ma go nawet w opcji.

Kabina jest zbudowana tak aby było jak najwięcej miejsca dla pasażerów. Kierowca ma dużo miejsca i łatwo jest znaleźć odpowiednią pozycja za kierownicą. Jako, że jest to auto do jazdy na co dzień, producent zagwarantował kilka ciekawych schowków. Mamy półki na desce dla kierowcy i pasażera, zamykany schowek w górnej części deski, a w drzwiach mamy duże miejsca na butelki.

Z tyłu miejsca również nie brakuje. Nawet przy oddalonym przednim fotelu, pasażerowie będą mieli dobrą, jak na tą klasę, ilość miejsca, chodź zawsze mogło być lepiej. Wygodnie podróżować się będzie z tyłu jedynie dwóm osobom, gdyż środkowe miejsce jest niewyprofilowane i nadaje się bardziej na miejsce dla torebki, a najlepiej jeśli te dwie osoby były średniego wzrostu, gdyż ścięty dach nie jest dobry dla facetów mierzących powyżej 180 cm.

Przechodząc dalej, do bagażnika, nie jest zbyt ciekawie. 211-litrowa pojemność jest po prostu mała i daleko jej do konkurencji. Peugeot 208 pomimo mniejszego na pierwszy rzut oka wyglądu, mieści 311 litrów, a Volkswagen Polo – 280 litrów. Tylna kanapa może i jest asymetryczna, lecz nie składa się na płasko i załadowanie czegokolwiek większego jest utrudnione.

Za napęd w testowanym modelu odpowiadała zaledwie 1,2-litrowa jednostka benzynowa o mocy 94 koni mechanicznych. Współpracując z 5-biegową skrzynią biegów potrafi rozpędzić Swifta do „setki” w 12,3 sekundy, a prędkość maksymalna to 165 km/h. W połączeniu z niską wagą wynoszącą tylko nieco ponad tonę oczekiwałem lepszych rezultatów, lecz to auto na miasta, więc ma być ekonomiczny, a nie sportowy.

Samochód prowadzi się dobrze i pewnie. Układ kierowniczy nie jest zbyt wspomagany przez co lepiej czuć drogę. Dzięki niewielkim gabarytom auto jest zwrotne i łatwe do parkowania, co jest dużym plusem w większym mieście.

W aucie najbardziej irytowały mnie przełączniki umiejscowione na zegarach. O ile w normalnym samochodzie komputer pokładowy obsługuje się poprzez przyciski na kierownicy lub manetce od wycieraczek lub świateł, tutaj trzeba przełożyć rękę poprzez kierownicę i dopiero sprawdzić. To chyba dość nierozsądne rozwiązanie do obsługi podczas jazdy 140 km/h na autostradzie?

Jeśli chodzi o spalanie to w mieście auto spaliło 6,8 litra benzyny na 100 kilometrów. Na trasie da się zejść do 5,3 l, a w cyklu mieszanym można liczyć na nieco ponad 6 litrów. Nie są to wyniki, których należy się wstydzić, a nawet jest się czym pochwalić.

Pomiary spalania
 Cykl Śr. zużycie paliwa Mierzony dystans Śr. prędkość Lokalizacja
Miasto: 6,8 l / 100 km Łódź
Mieszany: 6,1 l / 100 km woj. łódzkie
Trasa: 5,3 l / 100 km woj. łódzkie
Autostrada:

Suzuki Swift z pakietem Aero to dość ciekawa propozycja dla osób poszukującej auta do miasta. Ostatnio popularne są wersje w dwukolorowym malowaniu – z białym dachem w stylu nowego MINI.

Cena nowego Swifta zaczyna się już od 44 tysięcy złotych. W tej wersji nie będziemy mieli nawet obrotomierza czy wskaźnika temperatury zewnętrznej. Decydując się na ten samochód należy zastanawiać się na minimum środkowej wersji wyposażenia i cenie ok. 50 tysięcy.

Tekst: Michał Śniadek
Zdjęcia: Michał Ostrowski

Plusy Minusy
  • precyzyjna skrzynia biegów
  • uchwyty w drzwiach
  • duża liczba schowków
  • mały bagażnik
  • brak podłokietnika nawet w opcji

Suzuki Swift Aero 1.2 VVT 94 KM – zdjęcia z naszego testu

Dane techniczne

Silnik i napęd

  • Typ: benzyna
  • Moc maksymalna: 94 KM przy 6000 obr./min.
  • Max. moment obrotowy: 118 Nm od 4800 obr./min.
  • Liczba cylindrów: 4
  • Objętość skokowa: 1242 cm3
  • Skrzynia biegów: 5 biegów, manualna
  • Typ napędu: Na przednią oś

Masy i wymiary

  • Masa własna: 1 020 kg
  • Stosunek masy do mocy: 10,85 kg/KM
  • Długość: 3850 mm
  • Szerokość: 1695 mm
  • Wysokość: 1510 mm

Osiągi

  • 0-100 km/h: 12,3 sekundy
  • 0-200 km/h: n/d
  • 0-300 km/h: n/d
  • Czas na 1/4 mili: brak danych
  • Prędkość maksymalna: 165 km/h

Spalanie i emisja CO2

  • Zużycie paliwa – miasto: 6,1 l / 100 km
  • Zużycie paliwa – trasa: 4,4 l / 100 km
  • Zużycie paliwa – cykl mieszany: 5,0 l / 100 km
  • Emisja CO2: 116 g/km
  • Pojemność zbiornika paliwa: 42 litry

Cena wersji podstawowej – 43 900 złotych
Cena testowanego egzemplarza – 51 400 złotych

Subskrybuj nasz nowy kanał YouTube i oglądaj videotesty:

Dodaj komentarz