Samochody elektryczne

Renault ZOE – poważny elektryk

No właśnie, a jak to jest ze stacjami ładowania? Polska nie może się pochwalić rozbudowaną infrastrukturą tego typu urządzeń. Oczywiście

SONY DSC

No właśnie, a jak to jest ze stacjami ładowania? Polska nie może się pochwalić rozbudowaną infrastrukturą tego typu urządzeń. Oczywiście ich największa liczba jest w Warszawie. Tam w wielu centrach handlowych i w centrum miasta są specjalnie wyznaczone miejsce dla aut elektrycznych z możliwością darmowego ładowania. Tak, darmowego!

Niestety nasze społeczeństwo nie jest przyzwyczajone do aut elektrycznych. Zapewne, gdy jadą “zwykłym autem” i szukają miejsca do parkowania, a najwygodniejszym i wolnym miejscem są te dla “elektryków”, stwierdzają, że u nas takich nie ma i je zajmują. To prowadzi do tego, że przyjeżdżając na resztce prądu na zakupy, chcąc w tym czasie ładować auto, trzeba czekać aż delikwent przyjdzie i odjedzie swoim Polonezem.

Ja jednak testowałem ZOE głównie na drogach województwa łódzkiego i nie sądziłem, że spotkam się z problemem ładowania auta mimo tylko jednej stacji. Otóż znajduje się ona w łódzkiej Manufakturze i jest oddzielona od parkingu, by nikt nie zajął tego miejsca, a niska lub zerowa liczba aut elektrycznych w województwie powoduje, że zawsze gdy ją mijam jest wolna.

Tak też było przez pierwsze dwa razy, gdy ładowałem samochód, będąc w międzyczasie na zakupach. Auto w ciągu 3 godzin ładowało się niemalże do pełna, a ja mogłem wracać do domu ciesząc się darmowym paliwem. Jednak pewnego dnia miejsce zostało zajęte kilka minut przede mną przez miłego pana ze Szczecina, który ładował swoją Teslę Model S podczas przejeżdżania przez Łódź. Jako, że w Manufakturze jest jedynie jedno gniazdko, musiałem czekać dwie godziny aż miejsce się zwolni i następnie kolejne trzy by naładować swój samochód.

SONY DSC

Gdy obok ZOE widziałem Model S zacząłem się zastanawiać nad jego wyglądem i ogólnie nad wyglądem samochodów elektrycznych. Od lat, gdy jakiś producent projektuje samochód napędzany alternatywną energią, ten musi rzucać się w oczy i pokazywać jaki to on inny i ekologiczny, że aż czasem zbiera się na wymioty.

Cieszę się, że z Renault jest inaczej. Przyznam, że ZOE jako samochód koncepcyjny wyglądał dziwnie, lecz teraz jako samochód produkcyjny prezentuje się urodziwie i po prostu normalnie. Nie ma niepotrzebnych dodatków, szklanych drzwi otwieranych do góry czy drugiej pary otwieranych w przeciwnym kierunku. Auto nie zwraca uwagi przechodniów czy innych uczestników dróg i można spokojnie przejechać z punku A do punku B bez setek zdjęć jak byłoby w przypadku Tesli czy BMW i8.

Samochód wygląda jak napompowane Clio i do niego jest mu najbliżej. Auta posiadają tę samą płytę podłogową, lecz pozostałe elementy są już zupełnie inne, gdyż musiały zostać przeprojektowane do innego rozkładu mas, a także innego typu napędu. Warto zaznaczyć, że tutaj w podwoziu znajdują się baterie ważące 290 kilogramów.

Nie da się jednak ukryć podobieństw w wyglądzie. Samo nadwozie nie ma wielu elementów wspólnych (lusterka, klamki, klapa bagażnika), lecz tych przybywa, gdy zasiądziemy w środku. Trzymając się wyglądu zewnętrznego, muszę przyznać, że ZOE po prostu mi się podoba. Ma fajne przednie lampy, ciekawy przedni zderzak, łagodną linię nadwozia, a tylne lampy są chyba najbardziej zapadającym w pamięć elementem, z powodu ciekawego wzoru wypełnienia wraz z niebieskimi wstawkami.

SONY DSC

Jak wspomniałem, w środku ZOE znajdziemy wiele nawiązań do nowego Clio. Prawdę mówiąc to jest to po prostu wnętrze z najnowszego Clio, lecz z kilkoma małymi zmianami i innym kolorem. W wersji wyposażenia Zen dostępna jest tapicerka jasna, będąca połączeniem bieli i beżu, a w wyższej i niższej wersji występuje tapicerka ciemna. Mimo, że normalnie nie przepadam za jasnym wnętrzem, to tutaj ono pasuje i aż miło się wsiada do środka.

Największą zauważalną zmianą od spalinowego brata jest wymiana klasycznych zegarów na ekran. Ten prezentuje się dobrze i wyświetla najważniejsze informacje – prędkość, zasięg, stan naładowania baterii i informacje z komputera pokładowego. To rozwiązanie wymusiło lekką zmianę linii deski rozdzielczej na mocniej opadającą i bez daszka przeciwsłonecznego na zegary.

ZOE wyróżnia się również inną gałką zmiany przełożeń automatycznej skrzyni biegów, panel klimatyzacji jest dodatkowo wokół podświetlony na kolor niebieski oraz innym ulokowaniem przycisków od tempomatu i “Eco” w tunelu środkowym. Testowana przeze mnie wersja Zen wyróżnia się od innych również ciekawym pakietem o nazwie “Take Care”, niedostępnym w innych wersjach, który zawiera dyfuzor aktywnych zapachów, czujnik skażenia powietrza i jonizator.

W tym miejscu muszę również wspomnieć na czym się zawiodłem jeśli chodzi o funkcjonalność wnętrza. Samochody elektryczne kojarzą mi się z oszczędnością energii na nieco wyższym poziomie niż podczas klasycznego podejścia do napędu. Nie rozumiem w takim razie czemu ZOE zostało wyposażone w standardowe żarówki, a nie ich LED-owe odpowiedniki, które zużywają znacznie mniej prądu.

SONY DSC

Co do ilości miejsca w środku, to ZOE prezentuje zadowalający poziom. Z przodu nie można narzekać na jego brak – spokojnie mieści się tutaj wysoka osoba, a zajęcie odpowiedniej pozycji ułatwia regulacja kierownicy w obu płaszczyznach. Natomiast podczas jazdy uciążliwy może być brak podłokietnika oraz płaska budowa fotela, który przez to nijak podtrzymuje w zakrętach.

Z tyłu natomiast nie jest już tak kolorowo dla dorosłych osób. O ile nad głową miejsca jest sporo, to już na nogi może go brakować. Oczywiście ZOE nie należy do aut, którym na co dzień będą z tyłu podróżować dorośli., lecz będą to raczej dzieci w fotelikach, więc ilość miejsca jest drugorzędna.

Przechodząc dalej czas na bagażnik. Producent podaje pojemność wynoszącą od 338 litrów do 1225 litrów w zależności od złożenia tylnych oparć. Nie jest to wartość spora, lecz bardzo dobra jeśli chodzi o samochody elektryczne i hybrydowe. Niemniej jednak jest wyposażenie obowiązkowe, które musimy ze sobą wozić i zabiera nieco naszego miejsca. Mowa oczywiście o dwóch kablach do ładowania – jeden do wspomnianych stacji, a drugi do zwykłego gniazda.

Dane techniczne

Silnik
0,0

Czytaj więcej na temat:

Subkrybuj nasz nowy kanał YouTube i oglądaj videotesty:

Ten wpis posiada więcej niż jedną stronę:

Dodaj komentarz