TEST: BMW X7 xDrive 40i – czy to już przesada?

Oto największy, najbardziej luksusowy i najdroższy SUV jaki kiedykolwiek wyprodukowało BMW. Czy ma on jednak sens?

BMW wkroczyło w zupełnie nowy segment. Po tym, jak wielokrotnie mówiono, że nie powstanie większy model niż X5/X6, po kilku latach mamy w ofercie nowego największego SUV-a. X7 to samochód, który najprościej jest klasyfikować według amerykańskiego nazewnictwa. Jest on reprezentantem “Full-size luxury SUV”, czyli segmentu SUV F, do którego zaliczają się takie modele jak Range Rover, Mercedes-Benz GLS, czy Lexus LX.

Za oceanem nowe BMW X7 to nie auto duże. To reprezentant średniego rozmiaru SUV-a do jazdy na co dzień. Co innego w Europie, gdzie uwielbiamy mikrosamochody pokroju Fiata 500, Mini Coopera, Renault 6. W takim otoczeniu najnowszy olbrzym od niemieckiego producenta wygląda przepotężnie.

Jeśli chodzi o wygląd, to podczas premiery i wszelkich wystąpień w internecie, BMW X7 automatycznie jest hejtowane z uwagi na przerośnięte nerki, które nijak pasują do bryły samochodu. Muszę przyznać, że gdy jechałem odebrać samochód do testu, miałem przeświadczenie, że będę mógł się nabijać z auta ile tylko dusza zapragnie, powielając zdanie “wszystkich w internecie”.

Gdy już przyjechałem na miejsce do centrali BMW i na parkingu przed biurowcem wyczekiwało mnie wypucowane X7, moja mina wręcz zbladła. Samochód na żywo prezentuje o wiele lepiej niż na jakichkolwiek zdjęciach i te w tym artykule również tego nie odzwierciedlają. To trochę jak z nową Toyotą Suprą – na zdjęciach nie wygląda rewelacyjnie, a gdy miałem okazję z nią pobyć trochę czasu zakochałem się w tym designie.

“Ogromna” atrapa chłodnicy wcale nie wydaje się być jakoś specjalnie duża i całkiem nieźle prezentuje się z bryłą nadwozia. Faktem jest, że gdybyśmy ją zdemontowali i chcieli wstawić np. do starego E39, to wyglądałaby komicznie, jednak mając na uwadze rozmiar samochodu (5,15 m długości, 2 m szerokości, 1,8 m wysokości) nie jest tak źle.

Zupełnie nie przemawiają do mnie chromowane dodatki w postaci bocznych listew, szczególnie ta na tylnym zderzaku. W moim odczuciu nie dodają one w żadnym stopniu prestiżu, czy wykwintności, a jedynie psują całościowy efekt dodając swoistej “wiochy”.

Wsiadając do środka otacza nas luksus na najwyższym poziomie. Kabina nowego BMW X7 wygląda po prostu rewelacyjnie, jak na flagowy model przystało. Spasowanie poszczególnych elementów jest bardzo dobre, a dbałość o detale na najwyższym poziomie.

W pierwszym rzędzie fotele są od siebie oddzielone masywnym tunelem środkowym. To właśnie za pośrednictwem przycisków tutaj umieszczonych jesteśmy w stanie zarządzać całym samochodem – zmienić tryb jazdy, obniżyć lub podnieść zawieszenie, włączyć obraz z kamer w systemie 360°, czy sterować całą resztą poprzez joystick i system inforozrywki. Na uwagę zasługuje też gałka skrzyni biegów wykonana z kryształu.

Jeśli chodzi o ilość miejsca, to z przodu znaleźć odpowiednią dla siebie pozycję nie jest trudno. Elektrycznie sterowany fotel ma bardzo szeroki zakres regulacji, a jego dopełnieniem jest również elektrycznie regulowana kierownica. Podczas jazdy mamy wystarczającą ilość miejsca aby się wygodnie rozsiąść i komfortowo pokonywać setki kilometrów.

W drugim rzędzie siedzeń czeka na nas więcej atrakcji. Testowy egzemplarz to wersja 6-osobowa (dopłata 4 377 zł), dzięki czemu zamiast kanapy, za przednimi fotelami znajdziemy dwa mega-wygodne i niezależne fotele. Tutaj również są one elektrycznie regulowane, a całość uwydatnia również poduszka na zagłówku. Na ilość miejsca nie będą narzekać nawet bardzo wysokie osoby, mimo opcjonalnego, podświetlanego, panoramicznego dachu. Dla pełni komfortu warte polecenia są wyświetlacze wchodzące w pakiet Professional (dopłata 13 388 zł). Umożliwiają one niezależne oglądanie filmów, obsługę nawigacji, czy surfowanie po internecie.

BMW X7 to samochód, w którym na pokładzie znajdziemy opcjonalnie trzeci rząd siedzeń. Nie jest to jedna swoista mikro-kanapa, jak w przypadku mniejszych SUV-ów. Tutaj znajdziemy dwa, nieziemsko wygodne miejsca, w których spokojnie zmieszczą się osoby dorosłe i komfortowo przejadą całą trasę. Czeka na nich tutaj własny panel klimatyzacji 5-strefowej, miejsca na napoje, gniazda USB, a nawet własny szyberdach z osobnym otwieraniem.

O trzyrzędowych SUV-ach mówi się, że ich ostatnie miejsca są dedykowane wyłącznie dla najmłodszych. Nie w tym przypadku. Nowe X7 to pierwszy i jak na razie jedyny samochód, w którym wygodnie mi się podróżowało w trzecim rzędzie i byłbym w stanie przejechać tak całą podróż.

W przypadku jazdy w 6 osób, bagażnik zdecydowanie okaże się być zbyt mały. Jeśli nie zdecydujemy się na montaż dodatkowego bagażnika dachowego, do dyspozycji będziemy mieli jedynie 326 litrów na nasze rzeczy, czyli mniej niż w Volkswagenie Polo. Gdy 3. rząd jest schowany w podłodze, pojemność wzrasta do 725 litrów, co jest większą wartością niż w nie jednym kombi. W przypadku złożenia również 2. rzędu, pojemność wzrasta do astronomicznych 2120 litrów.

Jak każde BMW, również X7 jest dostępny z szeroką gamą jednostek napędowych. Łącznie w palecie znajdziemy pięć silników – trzy benzynowe i dwa diesla. Napęd we wszystkich konfiguracjach jest przekazywany na wszystkie koła, a moc waha się od 265 KM do aż 530 KM. Najpotężniejsza jednostka oznaczona jest dumnie literką “M” z przodu, czyli M50i, która pozwala rozpędzić tego olbrzyma od 0 do 100 km/h w czasie zaledwie 4,5 sekundy.

Na podkładzie testowego egzemplarza znalazł się podstawowy silnik benzynowy. Nie można powiedzieć o nim, że jest on słaby, czy powolny, gdyż jest to 3-litrowy rzędowy silnik 6-cylindrowy o mocy 340 KM i generujący 450 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Na papierze rozpędza on ten prawie 2,5-tonowy pojazd od 0 do 100 km/h w zaledwie 6,1 sekundy, a maksymalnie jest w stanie osiągnąć 245 km/h.

Odczucia z jazdy są bardzo pozytywne. Mimo masy wynoszącej ponad 2,3 tony, układ napędowy żwawo reaguje na pedał gazu, a układ kierowniczy jasno i klarownie przekazuje informacje co się dzieje z samochodem. BMW X7 posiada na swoim pokładzie system czterech kół skrętnych, który ma za zadanie wspomagać manewrowanie autem przy niskich prędkościach, a także poprawić jego stabilność jadąc szybciej. System działa sprawnie i całkowicie niezauważalnie.

Spora masa i brak elektrycznego wspomagania dodatkowym silnikiem przekłada się naturalnie na dość wysokie zużycie paliwa. Realne życie względem danych producenta nie jest o wiele większe. W cyklu mieszanym wynosi ok. 12 litrów, w mieście wzrasta do ok. 14-15 litrów, a w trasie możemy wejść do nawet 9 litrów przy bardzo oszczędnej jeździe.

Podczas pierwszej jazdy problematyczne mogą być wymiary “iks-siódemki”. Ja podczas testu przesiadałem się do niej z Lexusa LX 570, więc nie odczułem “szoku” względem zwykłego samochodu, jednak wciąż miewałem trudności z wyczuciem szerokości i zmieszczeniem się w pasie ruchu. To właśnie jego szerokość okazuje się być najbardziej problematyczna podczas codziennej jazdy. Mając na uwadze, że z rozłożonymi lusterkami wynosi ona 2,218 m, można mieć spore problemy podczas jazdy nieco węższymi ulicami.

Ogromne wymiary przekładają się jednak również na wiele pozytywnych kwestii. Główną z nich jest niesamowita widoczność. Podczas jazdy można monitorować wszystko co się dzieje wokół nas, a gdy przed nami jadą niskie samochody, bez większego problemu możemy monitorować sytuację na drodze na kilkaset metrów przed nami, gdyż nasz wzrok będzie ponad linią dachów innych użytkowników.

Jednak to co ubóstwiałem podczas testu to zawieszenie. Inżynierowie bawarskiego producenta wykonali kawał świetnej roboty. BMW X7 to jeden z najbardziej komfortowych samochodów jakie miałem okazję prowadzić. Zawieszenie wręcz idealnie wybiera wszelkie nierówności i idealnie absorbuje pochyłości nawierzchni. Podczas jazdy można wręcz odnieść wrażenie, że kabina jest zawieszona nad drogą, gdyż ciężko jest wywołać jakiekolwiek przechylenia. Dodatkowo, kierujący ma możliwość regulacji wysokości zawiasu w 5 zakresach, w tym dwa skrajne nie są dostępne podczas normalnej jazdy.

Aby dostosować samochód do swoich indywidualnych potrzeb, w BMW X7 występują trzy predefiniowane tryby jazdy oraz tryb adaptacyjnym, w którym samochód sam dostosowywał się będzie do bieżącej sytuacji drogowej.

Najnowsze BMW X7 to samochód, do którego podchodziłem z bardzo wielkim dystansem. Miałem wiele uprzedzeń, które okazały się być jedynie internetową gadką przez osoby, które nigdy nie miały styczności z tym samochodem. Samochód robi piorunujące wrażenie nie tylko w środku, lecz również na zewnątrz.

X7 to auto dopracowane pod każdym calem, które wręcz powala dbałością o detale i najwyższym poziom wykonania. Pokonywanie kilometrów za jego kierownicą to niesamowicie komfortowe doznanie, które nie równa się z innymi samochodami tego segmentu.

To co mnie szokuje w tym samochodzie dziś to jego cena. Gdy odbierałem samochód nie otrzymałem do niego żadnego cennika i konfiguracji. Przez cały test żyłem z przeświadczeniem, że samochód w tej bardzo bogatej konfiguracji swoją wartością zbliża się miliona złotych. Sam samochód można kupić od 393.100 złotych (od 402.200 zł za tę wersję silnikową), a mimo, że lista dodatków jest bardzo długa, to są one w większości przypadków bardzo tanie. Na dodatek wyposażenie standardowe (lub bez żadnej dopłaty) również szokuje swoją objętością, jak na markę premium. Auto ze zdjęć to wydatek ok. 550.000 zł.

Tekst: Michał Śniadek

BMW X7 xDrive40i – zdjęcia z naszego testu

zdjęcia: Michał Śniadek

Subskrybuj nasz nowy kanał YouTube i oglądaj videotesty:

Dodaj komentarz