TEST: Hyundai i20 1.2 MPI 84 KM – przyjazny dla portfela

Czy samochód za 60 tysięcy złotych może być nieźle wyposażony, sprawiać frajdę z jazdy i całkiem dobrze wyglądać? Dziś sprawdzamy to na przykładzie Hyundaia i20.

Samochodami marzeń dla większości osób na świecie są maszyny produkowane przez takie marki jak McLaren, Bentley, czy Lamborghini. Niestety, na posiadanie takich cudów pozwolić może sobie niewielu. Człowiek należący do klasy średniej kupuje auto z założeniem, że służyć będzie mu ono jako narzędzie i pomoc do wykonywania codziennych obowiązków. Oznacza to dojazdy do pracy, zakupy, wypady za miasto, czy coroczne wakacje.

Samochodami świetnie sprawdzającymi się w takiej roli są pojazdy z segmentu B, zwłaszcza jeśli mieszkamy w dużym mieście. Mają one niewielkie gabaryty, zwykle są dosyć oszczędne, mają pojemny bagażnik, a na ich zakup nie musimy przeznaczyć ogromnej ilości pieniędzy. Jedną ze sztandarowych propozycji auta w tej klasie jest Hyundai i20.

Druga generacja pojazdu zadebiutowała podczas paryskich targów motoryzacyjnych w 2014 roku. W połowie zeszłego roku samochód doczekał się faceliftingu, który wprowadził niewielkie zmiany w nadwoziu oraz zmodernizowany system inforozrywki.

Patrząc na przód Hyundaia i20 muszę się przyznać, że samochód wygląda jak dziecko. Duże lampy przynoszą na myśl szeroko otwarte oczy bobasa, a średniej wielkości grill o charakterystycznym dla marki kształcie wygląda niczym uśmiech małych ust. Być może jest to jedynie moja fanaberia, jednak sprawia to wrażenie, że patrząc na samochód odczuwamy pozytywne i łagodne emocje.

Z boku pojazd charakteryzuje się nietypową linią. Maska oraz przednia szyba opadają niemalże pod tym samym kątem, co jest dość niespotykane. W tylnej części znajdziemy lakierowaną wstawkę w słupku C łączącą tylną szybę z bocznymi drzwiami, a klapa bagażnika zakończona jest delikatnym spojlerem.

Testowy egzemplarz został pokryty perłowym lakierem Passion Red (dopłata 2.000 zł), który bardzo dobrze podkreśla przetłoczenia nadwozia.

Wnętrze samochodu na pierwszy rzut oka prezentuje się dosyć bogato, jednak efekt blednie, gdy zwrócimy uwagę na wykonanie. Zastosowane przez Hyundaia materiały nie są najwyższej jakości, w dotyku są twarde, a przy mocniejszym nacisku nieprzyjemnie trzeszczą. Dominującym kolorem jest czerń, która obecna jest na wszystkich elementach kokpitu, łącznie z podsufitką. Skórzane bądź tkaninowe materiały przeszyte zostały dla kontrastu czerwoną nicią, co łączy wnętrze z kolorem nadwozia w integralną całość.

Duży plus przyznać trzeba koreańskiej marce za dobre podświetlenie najważniejszych elementów oraz przycisków kokpitu. W nocy zdecydowanie podwyższa to komfort korzystania z samochodu.

W tunel środkowy wbudowane zostały liczne schowki oraz miejsca na kubki, co według mnie jest pozytywną cechą, ponieważ zawsze przed rozpoczęciem jazdy wyjmuję z kieszeni liczne rzeczy dla wygody podróżowania. Dobrze jest mieć od razu pod ręką kilka przegródek w które można je łatwo wrzucić i nie martwić się, że będą latać po samochodzie podczas jazdy. Warto zaznaczyć, że przy miejscu dedykowanym dla naszego telefonu umieszczone zostało wejście AUX i dwa USB, z których jedno przeznaczone jest specjalnie do szybszego ładowania telefonu. Pierwszy raz spotkałem się z rozwiązaniem wbudowania USB spełniającego konkretnie rolę ładowarki i uważam, że za ten pomysł należy się koreańskiej firmie duże uznanie.

Panel obsługi manualnej klimatyzacji nie wyróżnia się niczym specjalnym, jest prosto zbudowany, co skutkuje jego łatwą obsługą. Podobnie jest z 7-calowym ekranem info-rozrywki, który jest w pełni dotykowy, jednak po jego bokach umieszczone zostały fizyczne przyciski pozwalające nam szybciej przejść do konkretnej aplikacji. Komputer pokładowy uzbrojony został we wszystkie podstawowe programy przydatne podczas codziennej jazdy, takie jak nawigacja czy kamera cofania. Nie posiada zaawansowanego oprogramowania, jednak w samochodzie takim jak i20 byłoby ono całkowicie zbędne.

Fotele obszyte zostały w czarny materiał z heksagonalnym wzorem ze wspomnianymi czerwonymi przeszyciami. Są miękkie i nie sprawiają żadnego dyskomfortu w czasie dłuższych tras. Ich budowa sprawia, że niezależnie od ustawienia cały czas siedzimy nisko, co potęguje uczucie komfortu, a przy okazji sprawia, że auto zyskuje nieco sportowego charakteru.

Chociaż mogłoby się wydawać, że samochód z segmentu B nie może w żadnym wypadku oferować dużej ilości miejsca, to Hyundai i20 udowadnia, że można odejść od tej reguły. Dla osób siedzących na tylnej kanapie przeznaczona została dosyć znaczna przestrzeń na nogi, przez co nawet osoby wyższe nie powinny narzekać na komfort podczas jazdy. Dodatkowo z tyłu spokojnie przetransportować możemy na raz trzy osoby, które nie będą musiały ocierać się o siebie łokciami.

Bagażnik oferuje pojemność 326 litrów co wydaje się być całkiem nie najgorszym wynikiem, mając na uwadze rozmiary auta. Jeżeli złożymy tylne siedzenia otrzymamy całościową przestrzeń bagażową 1024 litrów. Kufer jest głęboki i dosyć szeroki, posiada wysoki próg, co może być utrudnieniem w czasie załadunku cięższych bagaży.

Przejdźmy teraz na drugi koniec samochodu i otwórzmy maskę – za napęd naszego Hyundaia i20 odpowiadał benzynowy silnik MPI o pojemności 1,2 litra, generujący moc 84 koni mechanicznych oraz 122 niutonometrów. Warto zaznaczyć, że inżynierowie koreańskiego koncernu umieścili w tej niewielkiej jednostce cztery cylindry. Sprzężona z nią manualna skrzynia biegów posiada pięć przekładni i przekazuje napęd na przednią oś pojazdu.

Sprint od 0 do 100 km/h trwa 13,1 sekundy, a prędkość maksymalna deklarowana przez producenta wynosi 170 km/h. Chociaż na papierze moc jaką zapewnia układ napędowy nie powala, to niewielka masa własna samochodu (980 kg) w dużym stopniu rekompensuje jej niedobór. Tym samym otrzymujemy dosyć żwawe i przyjemne w prowadzeniu auto stworzone do miejskiej dżungli i całkiem nie najgorzej radzące sobie w trasie.

Jeśli chodzi o sam fakt spalania, to Hyundai i20 wypada naprawdę świetnie. W mieście samochód średnio wykorzystywał 6,3 litra benzyny na 100 km, na autostradzie 6,5 l, a w trasie jedynie 5,3 l.

W mieście docenimy przede wszystkim fakt błyskawicznego ruszania z miejsca oraz nie najgorsze tempo rozpędzania się. Nie są to co prawda wyżyny możliwości w tym segmencie, jednak poziom jest naprawdę zadowalający i pozwala na wygodne poruszanie się w każdych warunkach po mieście. Hyundai i20 dodatkowo bardzo dobrze trzyma się drogi, prowadzi się pewnie i precyzyjnie, nawet przy tak niewielkich gabarytach.

W trasie samochód sprawdza się dosyć dobrze, jednak nie można nadać mu tytułu “rekina autostrad”. Rozpędzanie się oraz włączanie do ruchu na autostradzie wymaga “kręcenia” silnika na wysokie obroty, jednak kiedy osiągniemy odpowiednią prędkość, samochód swobodnie będzie ją utrzymywał, spalając przy tym bardzo małą ilość benzyny. Niestety jednostka napędowa charakteryzuje się niską kulturą pracy, przez co przy wyższych prędkościach jej warczenie daje się mocno we znaki i ewentualnym sposobem na zagłuszenie jest podgłośnienie radia. Denerwujące są również wszelakie trzaśnięcia i klekotanie karoserii, szczególnie nasilone na trasach szybkiego ruchu.

Poskarżyć wypada się również na fakt, że przez cały czas trwania testu przez specyficznie działające sprzęgło oraz “ślizgający” się pedał gazu, ani razu nie udało mi się wystartować samochodem perfekcyjnie. Jak wspomniałem – i20 rusza z miejsca bardzo żwawo, jednak ani razu nie udało mi się tego zrobić bez niepotrzebnego szarpnięcia. Być może spędziłem z maszyną zbyt małą ilość czasu i opanowanie jego charakterystyki wymaga dłuższego obcowania.

Manualna skrzynia biegów w jaką wyposażony został pojazd jest najlżej działającą przekładnią z jakiej miałem możliwość korzystać przez cały czas trwania swojej dziennikarskiej kariery. Biegi przerzucać można za pomocą pstryknięcia palca i naprawdę nie jest to przesadny opis. Dodatkowo poszczególne przekładnie są ustawione tak, że nigdy, nawet przy niechlujnej zmianie, nie wrzuciłem nieodpowiedniego biegu.

Układ kierowniczy pracuje lekko i pewnie, pozwalając przy tym dobrze wczuć się w prowadzenie samochodu. Odczuć można to najlepiej podczas pokonywania szybszych zakrętów, gdzie samochód nieźle “przykleja się” się drogi. W połączeniu z dynamicznie przyspieszającym silnikiem i nisko ustawionymi fotelami można odczuć, że samochód posiada może nie wyścigowy charakter, ale swego rodzaju zacięcie i dawkę sportowych genów, co bardzo cieszy.

Zawieszenie swobodnie radzi sobie z nierównościami na drogach jakie spotkamy w miastach i na trasach poza nimi. Sytuacja jednak znacznie się pogorszy kiedy wyjedziemy na szutrową, polną drogę, gdzie auto wydaje się wyskakiwać i trząść na każdym wyboju.

Zbierając wszystko razem, Hyundai i20 wydaje się być naprawdę dobrą propozycją dla osoby szukającej auta do roli “miejskiego wojownika”. Pojazd naprawdę nieźle się prezentuje i wyróżnia się z tłumu dzięki krwisto-czerwonemu, bazowemu kolorowi.

Pomijając wyjątki (halogenowe światła i manualne podnośniki szyb z tyłu) jest dobrze wyposażony, posiada dużą ilość miejsca w środku oraz nie najmniejszy bagażnik. Napędzany jest przez przyjazną dla kierowcy jednostkę stworzoną do miejskich wiraży, która sprzężona jest ze świetną skrzynią biegów i układem jezdnym.

Ostatnim, najważniejszym plusem auta wymienionym na samym początku testu jest jego cena. Identyczny egzemplarz samochodu jaki testowaliśmy kosztuje aktualnie 56 900 złotych plus 1500 zł za aluminiowe felgi i 2000 zł za lakier. Razem daje to 60,400 złotych. Co ważne – cena dotyczy maszyny z rocznika 2019. Wydaje się być to naprawdę sprawiedliwą ceną w zamian za to co otrzymujemy i sprawia tym samym, że zakup Hyundaia i20 jest ofertą naprawdę wartą rozważenia.

Tekst: Mateusz Zalewski
Zdjęcia: Michał Śniadek

Hyundai i20 1.2 MPI 84 KM – zdjęcia z naszego testu

previous arrow
next arrow
Slider

Subskrybuj nasz nowy kanał YouTube i oglądaj videotesty:

Dodaj komentarz