TEST: Toyota Supra A90 Edition – zajebisty samochód!

Legendarna nazwa, ogromna historia i zupełnie nowe serce. Czy współpraca z BMW zepsuła ten samochód? Zdecydowanie nie!

Po ogłoszeniu współpracy Toyoty z BMW przy nowej generacji Supry, wielu zaczęło atakować japońskiego producenta. Z jakiegoś powodu mało kto był w stanie zrozumieć, że nowa odsłona legendarnej marki zostanie zbudowana we współpracy z nie-japońskim producentem. Pojawiły się pytania, czemu Toyota, skoro już musiała z kimś wspólnie opracować ten model, nie mogła współpracować z inną japońską marką?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo bolesną prawdą – nie ma dziś w Japonii producenta, który chciałby opracować nowy samochód sportowy na globalny rynek. Współpraca z Subaru mija się z celem, gdyż nie mają oni żadnego świeżego silnika i produkują tylko SUV-y (nie licząc BRZ, który zrobili dzięki współpracy z Toyotą), Nissan nie planuje na razie nowego 370Z i nieoficjalnie chce iść w elektrykę, Mazda współpracuje z Włochami oraz myśli o hybrydach, o Suzuki to nawet nie ma co wspominać, a Mitsubishi swoje kultowe sportowe modele przerabia na SUV-y.

Z pomocą przyszło BMW, które może i nie jest japońskie, ale ma ogromne doświadczenie w budowie sportowych modeli z napędem na tylną oś w przeróżnych segmentach i o bardzo różnych parametrach jednostki napędowej. Mają też bardzo szerokie zaplecze techniczne w autorskich silnikach, które nie są 25-letnim przestarzałym blokiem żeliwnym podatnym na ogromne modyfikacje.

I oto mamy Suprę piątej generacji. Jest to model bliźniaczy z BMW Z4, czyli niemieckim dwumiejscowym roadsterem. Toyota projektując swojego coupe, przeprojektowała wszystko, co tylko mogła. Nadwozie to całkowicie niezależny projekt, który nie ma kompletnie żadnego związku z niemieckim modelem.

Toyota ucywilozowała fantastyczny projekt koncepcyjnego modelu FT-1, wprowadzając do niego wiele zmian, dzięki którym samochód zdolny jest do poruszania się po drogach oraz pozwoliło zmniejszyć koszty produkcji. Niemniej jednak, Supra wciąż posiada jego geny i charakter. Nadwozie jest bardzo smukłe i muskularne. Przedni pas wciąż wygląda fantastycznie, a tył z ogromnym zintegrowanym spoilerem, smukłymi światłami i potężnym dyfuzorem z podwójnym układem wydechowym prezentuje się na żywo rewelacyjnie. Przednie światła wymagają przyzwyczajenia, jednak w moim przypadku zajęło to tylko kilka godzin i się w nich wręcz zakochałem.

Tak, można się tutaj przyczepić, że liczne wloty i wyloty powietrza to kompletny atrapy wypełnione zaślepkami. Faktycznie wygląda to nieciekawie i jest to nieco przerost formy nad treścią. Jak podkreślała Toyota podczas premiery samochodu, jest to ukłon w stronę firm tuningowych oraz miłośników motoryzacji, którzy mogą w prosty sposób wprowadzić zmiany we własnym zakresie bez potrzeby przebudowy nadwozia, jak to miało miejsce w przypadku poprzednika.

Podobnie jest z podwoziem oraz komorą silnika. Zostały one zaprojektowane w taki sposób, by bez większych problemów zamontować dodatkowe elementy. Dzięki takim rozwiązaniom już teraz na rynku roi się od pakietów tuningowych, które można zainstalować we własnym zakresie z wykorzystaniem podstawowych narzędzi.

Wsiadając do środka nie czujemy się jak poprzedniej Suprze, a można nawet rzec, że nie jak w Toyocie. We wnętrzu znajdziemy wiele elementów prosto z BMW i są to głównie elementy wyposażenia bezpośrednio powiązane z jednostką napędową i elektroniką. Nikogo więc nie powinno dziwić, że gałka skrzyni biegów, wyświetlacz za kierownicą, panel klimatyzacji, przełączniki napędu są żywcem przeszczepione z nowego Z4, a kierownica pochodzi z modelu X1, do której dołożono okrągłą poduszkę powietrzną z innym logo.

Czy to źle? Dla wiernego fana Toyoty zapewne jest to porównywalne z gwałtem matki, jednak w praktyce to dobre rozwiązanie. Systemy BMW na tle Toyoty wypadają znacznie lepiej, a to jakiej gałki biegów użyjemy na stracie włączając tryb D i następnie nie będziemy jej dotykać całą drogę, to bardzo mało istotna kwestia.

Sam projekt wnętrza wygląda w moim odczuciu bardzo dobrze. Niska pozycja za kierownicą, sportowe fotele i nowoczesny design z wykorzystaniem prostych linii, wyraźnych przetłoczeń oraz ostrych krawędzi wygląda naprawdę może się podobać.

Jeśli chodzi o kolorystykę połączenia czerni i czerwonej skóry, to jest to element, do którego miałem sporo zarzutów, gdy pierwszy raz zobaczyłem zdjęcia promocyjne tego modelu. Wyglądało to, jak to samo tandetne wykończenie wnętrza w stylu GT86. W praktyce okazuje się, że Toyota zastosowała tutaj czerwień wpadającą nieco w wiśnię, co na żywo prezentuje się bardzo dobrze. Warto podkreślić, że ta kolorystyka występuje tylko w edycji limitowanej. Dziś kupując Suprę w Europie mamy do wyboru wyłącznie czarne wnętrze.

Warto też wspomnieć o bagażniku. Supra to dwuosobowe Coupe, dzięki czemu można było sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa. Po otwarciu tylnej klapy ukazuje nam się dość mały otwór, jednak sam bagażnik jest znacznie szerszy i zadziwiająco pojemny. Na papierze zmieści on aż 290 litrów, jednak wygląda, jakby mógł pomieścić sporo więcej.

Przejdźmy do kwestii najbardziej kontrowersyjnej – silnika. Pod maską znajdziemy rzędowy, 6-cylindrowy silnik o pojemności 3 litrów. Jest dokładnie takie samo połączenie, jak w topowej odmianie Supry A80. Nie jest to jednak jednostka 2JZ, lecz niemieckie B58 produkcji BMW. W przypadku Z4 oraz Supry, jednostka ta produkuje 340 KM i przekazuje napęd na tylną oś za pośrednictwem 8-biegowej skrzyni automatycznej.

Na tle poprzednika wypada bardzo dobrze. Na papierze ma 16 KM oraz 73 Nm więcej przy wykorzystaniu tylko jednej turbosprężarki typu Twin-Scroll, a nie dwóch pojedynczych sprężarek. Osiągi również są znacznie lepsze – czas od 0 do 100 km/h wynosi 4,3 sekundy (A80 – 5,1 s), a prędkość maksymalna jest ograniczona elektronicznie do 250 km/h (A80 – 262 km/h).

Warto też zaznaczyć, że jednostka B58 to silnik stosowany w ogromnej gamie modeli BMW. Występuje on w wielu wersjach i jest podatny na szereg modyfikacji. Najciekawsze jest, że dokładnie ten sam silnik (w wersji S58) znajdziemy nawet w topowym M3, gdzie generować będzie 510 KM w wersji Competition.

Parametry to jedno, a to jak jeździ to drugie. Na szczęście Toyota Supra należy do grona samochodów, którymi jeździ się fantastycznie. Układ kierowniczy ekspresowo reaguje na ruchy kierownicą i rewelacyjnie przekazuje informacje o tym co się dzieje z przednimi kołami. Największą frajdę samochód daje podczas dynamicznej jazdy na krętych drogach – czujemy jakbyśmy jechali po szynach.

Reakcja na pedał gazu jest natychmiastowa, a dźwięk, który przy tym Supra wydaje jest nadzwyczaj dobry. Nie spodziewałem się, że samochód będzie posiadał tak przyjemną ścieżkę dźwiękową z rur wydechowych. Ton jest dość wysoki, a okazjonalnie przyjdzie nam usłyszeć strzały z wydechu. Na pochwały zasługuje również zawieszenie. Tak, jest ono opracowane przez BMW, jednak podczas prac nad tym modelem, to inżynierowie Toyoty maczali przy tym palce.

Nie jest jednak tak, że Toyota Supra nowej generacji to samochód wyłącznie na tor i do sportowej jazdy. Sprawdza się on również rewelacyjnie jako zwykły samochód na co dzień dla dwóch osób. Zawieszenie nie jest przesadnie agresywne i jest w stanie niwelować średnie nierówności na drodze, a widoczność jest dość niezła. Podobnie jak w GT86, pozycję przednich kół najprościej jest szacować poprzez odstające ponad maskę nadkola.

Jak wypada kwestia spalania? Podczas codziennej jazdy w mieście możemy liczyć na zużycie na poziomie 14 litrów. Jeśli jeździmy nieco ostrzej, to spokojnie ten wynik wzrośnie do 18-20 litrów na 100 km. W cyklu mieszanym udało mi się osiągnąć 11,6 l/100 km, a w trasie możemy liczyć na ok. 10 litrów.

Pomiary spalania
Cykl Śr. zużycie paliwa Mierzony dystans Śr. prędkość Lokalizacja
Miasto: 14,1 l / 100 km 40 km śr. 24 km/h Warszawa
Mieszany: 11,6 l / 100 km 70 km śr. 51 km/h woj. Łódzkie
Trasa: 10,4 l / 100 km 100 km śr. 98 km/h Koluszki-Warszawa

Czas spędzony z nową Suprą utwierdził mnie w przekonaniu, że najgłośniej negatywnie o tym samochodzie mówią osoby, które nigdy tym autem nawet się nie przejadą, nie planują jej zakupu, a całą magię Supry znają z przygód Briana O’Connor z Szybkich i Wściekłych. Najprawdopodobniej też nigdy nie udali się do salonu Toyoty, aby chociaż zobaczyć to auto z bliska.

W moim odczuciu Japończycy kolejny raz odwalili kawał dobrej roboty i ten wspaniały samochód sportowy zasługuje na swoją nazwę. To genialny przecinak o przepięknym dźwięku, bardzo dobrych osiągach i wręcz fantastycznych właściwościach jezdnych. Jeśli do tego dodamy naprawdę przepiękny design, bardzo dobrą jakość wykonania i ogromne możliwości tuningu mechanicznego wychodzi nam… idealny samochód sportowy?

Tekst: Michał Śniadek

2019 Toyota Supra A90 Edition – zdjęcia z naszego testu

Zdjęcia: Michał Śniadek

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Subskrybuj nasz nowy kanał YouTube i oglądaj videotesty:

One thought on “TEST: Toyota Supra A90 Edition – zajebisty samochód!

  • 28 listopada 2019 at 19:31
    Permalink

    BMW w innym opakowaniu nazwany jako legendarne auto sprzed lat to nie jest nic złego? BMW powinno pozostać BMW i nie występować pod inną marką, a Toyota jak już idzie w ten segment i odradza do dzisiaj budzącą emocje Supre mogło się bardziej postarać inwestując własne środki w to co najważniejsze czyli układ napędowy. Ile czasu tworzyli ten model? Wystarczająco długo aby Supra mogłaby być ich autorska. Nie doczytałem gdziekolwiek aby to był zły samochód, wierze, że dobrze się nim jeździ, BMW ma w tym duże doświadczenie. Problem w tym, że jedna marka łączy się z drugą aby obniżyć koszty, a te powinno się stosować w przypadku aut masowych dla szarego Kowalskiego. NIE dla sportowego auta mającego dać fun właścicielowi i budzącego emocje gdziekolwiek się pojawi. Segment bardzo wąski i kierowany do konkretnych odbiorców, a wsiadam do środka TOYOTY i widzę BMW. Co do wlotów przecież Toyota wie, że bez otwierania się na firmy tuningowe BMW Supra szybko zostałaby zapomniana. Nowa Supra będzie zapamiętane jako dobre BMW, a Toyota jako dzisiaj firma, której rozwój technologiczny skończył się na hybrydach zżerująca na pragnieniach fanów. GT86 też przecież powstało dzięki Subaru, a nie Toyoty. Naprawdę tak wielki koncern chcący przyciągnąć do siebie młodszą klientelę wchodząc w segment aut sportowych nie potrafi takiego stworzyć? Także zamiast wieszać psy na fanach i snuć teorie, że nie widzieli auta na żywo dlatego krytykują poszukać w tym głębszego sensu.

    Reply

Dodaj komentarz